sobota, 1 grudnia 2012

Rozdział II



- Jejuu ile to można? – po opuszczeniu Sali gimnastycznej Damian zaczął swoje jęki – Ja myślałem że już nie wytrzymam!
- Nie przesadzaj, to tylko pół godziny. – odpowiedział mu ze spokojem Bartek
- No właśnie! Pół godziny! O 25minut za dużo! – prychnął Damian
- Ale macie chociaż plan? – Rafał wykazał jako-takie zainteresowanie szkołą
- Taaa, jutro na 8 i osiem lekcji, pierwsza jest… matma, z naszym wychowawcą.
- Dobra, chodźmy do pokoju, bo nie wytrzymam w tym garniturze.
Wszyscy zgodnie pokiwali głowami i w względnym spokoju bez jęków i płaczu dotarli do pokoju. Damian przebrał się w swój strój do biegania i ogłosił wszem i wobec że idzie biegać, Bartkowi nie dane było odpocząć w spokoju czytać książki, gdyż niestety powiedział że także trochę ćwiczy. Damian wyciągnął go do pobliskiego parku biegać. Rafał został w ciszy i spokoju, złapał za swój szkicownik i zaczął rysować. Jego wyobraźnia podsuwała mu obraz pięknego pejzażu, więc chwycił za ołówek i zaczął swoje dzieło. Tymczasem Damian z Bartkiem byli już na zewnątrz. Z głębokim wdechem wciągnęli względnie świeże powietrze i rozpoczęli swój bieg. Do parku trafili bez problemu, pewnie dlatego, że Bartek spojrzał na mapę będącą tuż przed wejściem do szkoły i zapamiętał drogę, lecz może to być także dlatego, że Damian ma w swoim mniemaniu „super orientacje w terenie” . Po pół godzinie biegu, Bartek powiedział że mu wystarczy, niebieskooki zaproponował więc zajście do pobliskiej kawiarenki którą mijali po drodze. Wilski zgodził się bez większych oporów, miał ochotę na coś słodkiego, a także chwilę odsapnąć. Gdy dotarli na miejsce zajęli stolik w rogu, i złożyli zamówienie, Bartek poprosił o porcję lodów czekoladowo-truskawkowych a Damian poprosił o herbatę malinową i kawałek ciasta. Porozmawiali chwilę na temat tego gdzie mieszkają i jak im mija życie w domu. Okazało się że Damian nie jest z tych którzy to sport kładą ponad wszystko, jest także mądry i zabawny, można z nim pogadać o błahostkach i o czymś poważnym, najbardziej interesują go przedmioty ścisłe, a najbardziej matematyka i biologia, strasznie lubi zwierzęta, ma nawet psa, którego zdjęcie miał ustawione jako tapetę, mała sarenka spoglądała ze zdziwieniem z wyświetlacza sony ericsson’a  ze śmiesznie przekrzywioną czarną główką. Bartek opowiadał o tym, że najbardziej ze szkolnych przedmiotów interesuje go informatyka. Swoją przyszłość także wiąże z tym przedmiotem. Zna także dwa języki nowoczesne na poziomie rozszerzonym, taaak, nie ma to jak skromność. Po otrzymaniu zamówienia, uwagę Bartka zaabsorbowały lody. Damian z uśmiechem obserwował jak jego towarzysz z nabożną wręcz czcią obchodzi się z tymi smakołykami. On sam znad filiżanki rozmyślał nad tym, czy może liczyć na coś większego niż przyjaźń. No tak, zapomniałem przecież dodać, że Damian czuje pociąg do swojej płci. Dowiedział się o tym dopiero w zeszłym roku, a Bartek? Bartek nigdy się nad tym nie zastanawiał. Oczywiście, miał parę związków, ale to były zwykłe zauroczenia. Wracając do chwili obecnej, Bartek zdążył spałaszować swoją porcję a Damian kontynuował degustację swojego ciasta. Zebrali się i wrócili do swojego pokoju. Rafał w tym czasie, był właśnie u krańca swojego dzieła, gdy nagle drzwi otworzyły się z impetem i krzyk Damiana rozniósł się po całym pokoju:
-Raaaafaaaał! Wróciliśmy!
- Nie da się nie zauważyć –sarknął z irytacją Rafał – dajcie mi łaskawie 15minut żebym skończył mój obrazek co?
- A co tam rysujesz? – zainteresował się Bartek
- Pejzaż, przypomniały mi się zeszłoroczne wakacje w górach, tam było takie ładne oczko wodne w lesie, i właśnie to rysuje – opowiadał Rafał
- Wow, to jest piękne – wykrztusił z siebie Bartek – przepiękne, masz prawdziwy talent, czemu nie poszedłeś do jakiejś szkoły plastycznej?
- Rodzice – taak, to jedno słowo tłumaczy wszystko – sądzą że na rysowaniu nic nie osiągnę, więc rysuje sam z siebie. Sam się szkolę, sam kupuje materiały, po prostu samouk – uśmiechnął się smutno – ale co poradzić?
Brązowooki (tak Bartek, mogłem pominąć ten szczegół J ) położył się na swoim łóżku uprzednio przebierając się z dresu  i wyciągnął książkę, właśnie kontynuował serię „Laury i tajemnicy Aventerry”. Każdy zajął się tym co lubi najbardziej, więc Damian z braku lepszego zajęcia wyszedł na spacer. Przebrał się z dresów i wyruszył w podróż po mieście. Jego rozmyślania przeszły na tor jego związku, a raczej jego braku. Ciekawe czy coś z tego wyjdzie? Bartek jest niezły, a nawet bardziej. Jednak nie wie jak blisko jest swej miłości.

I tak oto doszedłem (bez skojarzeń xD) do drugiego rozdziału, akcja nie będzie pędziła (taki mam przynajmniej zamiar) ale też tempem ślimaka nie będzie iść. Mam problem mały z ogarnięciem tego bloga („cyfrówka” z datą i nie mogę czytać blogów ;/ i nie mogę naprawić tego błędu ;/) więc blogi czytam off a pisze on line. Pozdrawiam i liczę że się podobało :D